Blog

  • Pieczona fasolka szparagowa

    Fasolka szparagowa, to jedno z moich ulubionych warzyw. Niestety sezon na fasolkę już się skończył, ale zawsze możemy wykorzystać mrożonki. Łatwy sposób na przyrządzenie mrożonej fasolki to upieczenie jej z dodatkiem ulubionych przypraw i oliwy. Moim zdaniem, smakuje ona o wiele lepiej niż gotowana w wodzie lub na parze. Jeśli kupimy pokrojoną lub bardzo cienką fasolkę, to należy obniżyć temperaturę lub skrócić czas pieczenia .

    Pieczona fasolka szparagowa

    300g mrożonej fasolki szparagowej

    1 łyżka oliwy

    1/4 łyżeczki suszonej cebuli

    1/4 łyżeczki suszonego czosnku

    1/4 łyżeczki wędzonej papryki

    sól 

    Piekarnik rozgrzewamy do 200°C, termoobieg, blaszka na środkowym poziomie.

    Fasolkę przekładamy do jakiegoś naczynia, dodajemy oliwę i wszystkie przyprawy.

    Całość dokładnie mieszamy, tak żeby wszystkie fasolki były obtoczone przyprawami i oliwą.

    Blachę wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy na nią fasolkę.

    Pieczemy 15 do 20 minut. Czas pieczenia zależy od piekarnika i wielkości strąków . 

    Mieszamy co 5 minut i kontrolujemy, czy nie przypieka się za bardzo. 

    Upieczoną fasolkę możemy zjeść na ciepło jako dodatek do dania głównego lub jako samodzielną przekąskę. 

    Smakuje też dobrze na zimno, np. jako dodatek do sałatek.

    Smacznego!

  • Zupa krem z soczewicy

    Rozgrzewająca i sycąca zupa z soczewicy i warzyw z dodatkiem ulubionej mieszanki curry. Robi się w mig i można wykorzystać resztki warzyw, które zalegają w lodówce. Ja najczęściej dodaję paprykę, cukinię i kalafior, ale można dodać również marchewkę, pietruszkę, seler lub dynię. Na szklankę soczewicy potrzebujemy trzech garści warzyw. 

    Zupa krem z soczewicy i warzyw

    1 cebula, pokrojona w kostkę

    1 ząbek czosnku, pokrojony

    1 łyżeczka mielonego kuminu

    1 łyżka przyprawy curry

    1 łyżeczka świeżego, startego imbiru

    1 szklanka czerwonej soczewicy, przepłukanej zimną wodą

    1 garść pokrojonego kalafiora

    1 garść pokrojonej cukinii

    1 duża czerwona lub żółta  papryka, pokrojona w kostkę

    2 łyżki koncentratu pomidorowego

    oliwa 

    bulion warzywny lub woda

    Do podania: prażony słonecznik, sezam, grzanki, starty ser, kiełki…

    Cebulę podsmażamy na 3 łyżkach oliwy. Kiedy zmięknie, dodajemy czosnek i kumin. Podsmażamy jeszcze koło minuty. 

    Dodajemy pozostałe składniki zupy, oprócz koncentratu pomidorowego. Całość zalewamy bulionem lub wodą, tak, żeby płyn zakrył warzywa. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy około 10 minut lub do czasu, aż soczewica się ugotuje. 

    Pod koniec gotowania dodajemy koncentrat pomidorowy i doprawiamy solą lub sosem sojowym.

    Po lekkim przestudzeniu blendujemy zupę na krem. Jeśli zupa jest za gęsta, to dodajemy jeszcze trochę bulionu lub wody.

    Podajemy z ulubionymi dodatkami.

    Smacznego!

  • Roladki z papieru ryżowego a’la sushi

    Nie jestem amatorką sushi, mogę je zjeść raz na jakiś czas, ale bez większego entuzjazmu. Bywa, że domownicy proszą o sushi, a ja mam małą motywację do przygotowywania dań, za którymi nie przepadam. Wówczas, zamiast sushi robię właśnie takie roladki z papieru ryżowego. Mniej roboty, odpada gotowanie i przyprawianie ryżu, a efekt końcowy równie zadowalający, przynajmniej dla nas. To fajne danie na upały, kiedy mamy ochotę zjeść coś lekkiego i najlepiej na zimno.

    Moje roladki są w wersji warzywnej z kawałkami smażonego tofu. Można również użyć kawałków ryby (surowej, wędzonej lub upieczonej). 

    Tak naprawdę to stałym elementem są płaty nori i marynowany imbir, a pozostałe dodatki każdy może dostosować do własnych upodobań.

    Nie będę podawać dokładnych proporcji na dodatki. Ilość płatów nori powinna być o połowę mniejsza od ilości  papieru ryżowego. Każdy płat nori będziemy dzielić na pół.

    Roladki a’la sushi

    płaty papieru ryżowego

    płaty nori

    marynowany imbir

    marchewka

    papryka

    awokado

    ogórek

    biała część pora

    opcjonalnie : tofu, ryba

    Każdy płat nori składamy na pół i delikatnie przerywamy. Otrzymujemy dwa wąskie paski.

    Warzywa myjemy, jeśli trzeba, to obieramy i kroimy w słupki. Z ogórków usuwamy gniazda nasienne.

    Pokrojone awokado skrapiamy sokiem z cytryny, żeby nie ściemniało.

    Aby ułatwić sobie zawijanie roladek, słupki warzyw powinny mieć równą długość, najlepiej taką samą jak krótszy bok paska nori. Ja kroję jeden słupek marchewki, układam go na płacie nori i docinam tak, żeby długość pasowała. Resztę warzyw kroję już w słupki mniej więcej tej samej długości.

    Papier ryżowy przygotowujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. Do płytkiego, szerokiego naczynia (u mnie jest to dobrze wymyta patelnia) nalewamy letniej wody. Wkładamy płat papieru ryżowego i moczymy do czasu aż zmięknie. Przekładamy papier ryżowy na deseczkę do krojenia, na jego środku układamy płat nori. Około 2cm od lewego brzegu układamy warzywa, opcjonalnie inne dodatki, i plasterki marynowanego imbiru. Papier ryżowy od góry i od dołu składamy do środka i zawijamy od lewej do prawej strony. Instrukcja zawijania też powinna być na opakowaniu papieru ryżowego.  

    Roladki serwujemy z sosem sojowym i jeśli ktoś lubi, chrzanem wasabi.

  • Uniwersalny sos curry

    Uniwersalny sos curry, nadaje się do mięs, warzyw, tofu… Dobrze przechowuje się w lodówce (szczelnie zamknięty w słoiku), można też zamrażać. My najczęściej zjadamy go ze smażonym tofu lub z warzywami. Jeśli mamy w lodówce ugotowane warzywa, jakieś resztki z dnia poprzedniego, np. ziemniaki, fasolka szparagowa, kalafior, to wystarczy dodać trochę sosu, podgrzać, ugotować ulubiony ryż i obiad gotowy. 

    Poniższa porcja sosu wystarcza na na 500g – 600g dodatków. Ja najczęściej zużywam 2/3 porcji sosu na 400g tofu, a reszta zostaje do warzyw na następny dzień. 

    Dodatki należy wcześniej ugotować lub podsmażyć. Mięso i tofu podsmażamy, a warzywa gotujemy. Jeśli ktoś lubi tofu beż smażenia, to można oczywiście dodać do sosu naturalne tofu, pokrojone w kostkę i pogotować krótko (2-3 minuty). 

    Danie warto przygotować co najmniej godzinę przed podaniem, można też zostawić na noc w lodówce, będzie smaczniejsze.  

    Przepis podpatrzony na White Plate, po modyfikacjach.

    Na zdjęciu curry z warzywami, z tofu nie zdążyłam sfotografować. 

    Sos curry

    3 łyżki oleju lub masła klarowanego

    1 duża cebula lub 2 małe, obrane i pokrojone w drobną kostkę

    3 łyżeczki mielonej kolendry

    2 łyżeczki mielonego kuminu

    1 łyżeczka mielonej kurkumy

    2 łyżeczki garam masala

    3 cm kawałek imbiru, obrany starty na drobnej tarce

    2-3 ząbki czosnku, zmiażdżone lub starte na drobnej tarce

    14 łyżek passaty pomidorowej

    opcjonalnie płatki chilli (ilość wedle uznania)

    sól

    Na patelni rozgrzewamy tłuszcz, dodajemy pokrojoną cebulę, lekko solimy i szklimy na małym ogniu (do miękkości). Mieszamy często, żeby się nie przypaliła.

    Dodajemy wszystkie suche przyprawy i smażymy jeszcze 2 minuty.

    Dodajemy czosnek i smażymy 1 minutę.

    Następnie dodajemy passatę pomidorową i imbir, solimy i dokładnie mieszamy.

    Gotujemy na małym ogniu przez około 5 minut. Sos powinien w tym czasie odparować i mieć aksamitną konsystencję. Jeśli trzeba, to dosalamy. Można też dodać więcej chilli, jeśli sos nie jest wystarczająco ostry. Gdyby za mocno odparował, to można dodać trochę wody.

    Smażone tofu

    400g tofu

    2 łyżki tłuszczu

    2-3 łyżki sosu sojowego lub tamari

    Tofu osuszamy i kroimy w drobną kostkę.

    Na patelni podgrzewamy tłuszcz, dodajemy tofu i sos sojowy/tamari. Mieszamy i podsmażamy na złoty kolor.

    Podsmażone tofu mieszamy z sosem curry (dodajemy tyle sosu, ile lubimy) i odstawiamy na co najmniej godzinę. Przed podaniem podgrzewamy.

    Podajemy z ulubionym ryżem i świeżą kolendrą (kto lubi).

    Smacznego!

  • Farinata

    Farinata to włoski placek wypiekany z mąki z ciecierzycy. Smaczna, pożywna przekąska, którą bardzo chętnie zjadają również dzieci.

    Do przyprawienia można użyć ulubionych ziół (oregano, bazylia, rozmaryn…). Jeśli ktoś ma problemy z trawieniem strączków, to proponuję dodatek mielonego kminku lub kuminu. 

    Ciasto jest bardzo rzadkie, ale tak ma być.  Z tego powodu farinaty nie pieczemy w blaszce z wyjmowanym dnem, bo masa wycieknie.  

    Do pieczenia ciasta z poniższych proporcji używam prostokątnej blaszki o wymiarach 16cm x 26cm.

    Farinata

    100g mąki z ciecierzycy

    200ml wody

    1/4 łyżeczki soli

    3 łyżki oliwy z oliwek

    Opcjonalne dodatki

    1/2 łyżeczki suszonej cebuli

    1/4 łyżeczki suszonego czosnku

    suszona wędzona papryka

    oregano, rozmaryn…

    Mąkę mieszamy z wodą i odstawiamy na kilka godzin (co najmniej 2 godziny). Ciasto mieszamy od czasu do czasu przy pomocy trzepaczki.

    Następnie dodajemy oliwę, sól, suszoną cebulę i czosnek. Całość dokładnie mieszamy, nie powinno być żadnych grudek.

    Blaszkę dokładnie nacieramy sporą ilością oliwy lub wykładamy papierem do pieczenia.

    Piekarnik nagrzewamy do 250 °C.

    Masę przelewamy do blaszki, wierzch obsypujemy wędzoną papryką lub ziołami  i niewielką ilością soli. 

    Pieczemy około 20 minut lub dłużej, placek powinien się zarumienić z wierzchu. 

    Po wyjęciu z piekarnika chłodzimy przez chwilę na kratce, a następnie kroimy na małe kawałki.

    Możemy jeść na ciepło lub na zimno.

    Smacznego!

     

     

  • Ciasto orzechowo-piernikowe

    Aromatyczne, wilgotne ciasto orzechowe z dodatkiem przyprawy piernikowej i skórki pomarańczowej. Idealne dla amatorów brownies i co ważne, bardzo szybkie i proste w przygotowaniu. Dodatkowo możemy tym ciastem poczęstować osoby, które z różnych powodów unikają glutenu.

    Ciasto orzechowo-piernikowe

    inspiracja Coopzeitung

    3 jajka

    150g cukru

    200g mielonych orzechów włoskich

    200g mielonych orzechów laskowych

    1 łyżka przyprawy do piernika

    1 łyżeczka mielonego cynamonu

    skórka starta z jednej pomarańczy (opcjonalnie), można zastąpić aromatem pomarańczowym

    tabliczka ciemnej czekolady (100g)

    6 sztuk miękkich suszonych śliwek, drobno pokrojonych

    Średniej wielkości blaszka, ja użyłam kwadratowej 24 x 24cm, wyłożona papierem do pieczenia.

    Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170° C.

    80g czekolady roztapiamy w kąpieli wodnej i odstawiamy na chwilkę do ostudzenia.

    Jajka i cukier ubijamy mikserem na puszystą pianę. 

    Do ubitych jajek dodajemy mielone orzechy, przyprawę do piernika, cynamon i skórkę pomarańczową. 

    Wszystkie składniki mieszamy bardzo delikatnie, najlepiej  przy użyciu sylikonowej łopatki lub dużej łyżki.

    Na koniec dodajemy pokrojone śliwki i wlewamy roztopioną i przestudzoną czekoladę. Całość jeszcze raz dokładnie mieszamy i przelewamy do blaszki.

    Drobno kroimy pozostałe 20g czekolady i rozsypujemy na wierzchu ciasta.

    Pieczemy około 30 minut. Jeśli przedłużymy czas pieczenia, to ciasto może stracić wilgotność i będzie suche. 

    Po zupełnym ostudzeniu przekładamy ciasto do szczelnie zamkniętego pojemnika.

    Smacznego!

  • Chłodnik pomidorowy na upały

    Najprostsza zupa na upały. Wrzucamy wszystkie składniki do blendera, doprawiamy i zupa gotowa. Warto ją schłodzić przed podaniem. 

    Nie jest to tradycyjne hiszpańskie gazpacho, nie ma w składzie chleba, ogórka, octu… Można oczywiście dodać te wszystkie składniki, ale mnie ta uproszczona wersja zupełnie zadowala. 

    Można też wykorzystać świeże pomidory, ja osobiście wolę jednak w tej zupie passatę. 

    Chłodnik pomidorowy

    350ml dobrej passaty pomidorowej

    1 duża papryka (czerwona lub żółta) oczyszczona z nasion

    1 średnia cebula, obrana, pokrojona

    1 ząbek czosnku (opcjonalnie) obrany

    3 lub 4 łyżki oliwy

    250ml wody, przegotowanej i przestudzonej

    sól, pieprz

    garść świeżych ziół (u mnie bazylia i oregano)

    Do podania: drobno pokrojona papryka, oliwa, zioła, ocet balsamiczny. Polecam też grzankę czosnkową. 

    Wszystkie składniki zupy wrzucamy do blendera i miksujemy do czasu, aż uzyskamy aksamitny krem. 

    Doprawiamy solą i pieprzem. Jeśli zupa jest za gęsta, to dolewamy jeszcze trochę wody.

    Przelewamy do słoika i wstawiamy do lodówki na co najmniej 2 godziny, można na całą noc.

    Przed podaniem należy zupę dokładnie wymieszać, może się rozwarstwić po kilku godzinach chłodzenia w lodówce.

    Zupę podajemy z wybranymi dodatkami.

    Smacznego!

  • Krokiety z ziemniaków i młodej kapusty

    Przepis pochodzi z książki Nigela Slatera „Greenfeast: Spring, Summer”.  

    Jest to wiosenna wersja krokietów ziemniaczanych, z młodą kapustą i świeżymi ziołami, ale można użyć innych dodatków, np. zielonego groszku lub brokułów. 

    W oryginalnym przepisie autor poleca smażenie na patelni, ja wybrałam pieczenie w piekarniku, mniej tłuszczu i mniej roboty. 

    Ważny jest rodzaj ziemniaków, których użyjemy. Należy wybrać odmianę mączną. Jeśli ziemniaki będą zbyt wodniste, trudno będzie uformować krokiety, będą się lepić do dłoni  i rozlewać. W takie sytuacji można dodać do masy trochę bułki tartej lub mąki ziemniaczanej. Można też użyć ziemniaków, które nam zostały z poprzedniego dnia. Trzeba je tylko wyjąć wcześniej z lodówki i poczekać, aż się trochę ogrzeją. Wówczas łatwiej będzie wyrobić masę.

    Krokiety z ziemniaków i młodej kapusty

    inspiracja: “Nigel Slater, “Greenfeast: Spring, Summer”

    500g obranych ziemniaków 

    250g młodej kapusty (bez twardych części)

    40g masła

    garść posiekanych, świeżych ziół (co kto lubi: natka pietruszki, koper, mięta)

    2 dymki, drobno posiekane

    1 jajko (opcjonalnie, w oryginalnym przepisie nie było)

    bułka tarta (do obtaczania krokietów)

    2 łyżki oleju do pieczenia , jeśli smażymy na patelni, to więcej tłuszczu

    sól, pieprz

    Ziemniaki gotujemy przez około 20 minut w osolonej wodzie. Dokładnie odcedzamy i przeciskamy przez praskę lub ubijamy tłuczkiem do ziemniaków. Do jeszcze ciepłych ziemniaków dodajemy masło, dokładnie mieszamy (do roztopienia masła) i odstawiamy do wystudzenia.

    Kapustę gotujemy w osolonej wodzie przez 8 minut, odcedzamy i studzimy na sitku. Przestudzoną kapustę odciskamy z nadmiaru wody i kroimy drobno. 

    Przestudzone ziemniaki i kapustę przekładamy do miski. Dodajemy jajko i zioła, całość doprawiamy solą i pieprzem i dokładnie mieszamy. Jeśli masa jest spójna, to możemy od razu formować krokiety, ale warto odstawić ją na co najmniej godzinę do lodówki.

    Krokiety możemy formować mokrymi dłońmi lub – tak jak ja to zrobiłam – przy użyciu dwóch łyżek. 

    Uformowane krokiety obtaczamy w bułce tartej i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.

    Wierzch krokietów smarujemy tłuszczem.

    Piekarnik rozgrzewamy do 200°C, program termoobieg, pieczemy około 40 minut na środkowym poziomie.  Po około 30 minutach należy sprawdzić, czy krokiety nie przypiekają się za mocno. Każdy piekarnik jest inny i warto zerknąć raz na jakiś czas, żeby uniknąć katastrofy…  Bez termoobiegu pieczenie może potrwać dłużej lub trzeba zwiększyć temperaturę pieczenia.

    My zjedliśmy krokiety z sosem jogurtowym, ale można przygotować jakąś sałatę lub surówkę. 

    Sos jogurtowy

    250 ml naturalnego jogurtu

    rzodkiewka, drobno posiekana

    szczypior lub świeża mięta, drobno posiekane

    ząbek czosnku, rozgnieciony

    sól, pieprz

    Smacznego!

  • Rozgrzewająca zupa z pieczonym tofu

    Bardzo dobra zupa na czas zimowy, sycąca i rozgrzewająca. Można powiedzieć, że to wegetariańska wersja zupy gulaszowej. U nas to hit sezonu, nawet dzieci bardzo ją lubią.

    Ważnym dodatkiem do zupy jest odpowiednio przyprawione i upieczone tofu. Przepis na pieczone (mielone) tofu znalazłam na blogu ervegan.com . Ja wybieram zawsze tofu ekologiczne z upraw europejskich.

    Wiem, że tofu wzbudza kontrowersje, głównie przez zawarte w nim tzw. fitoestrogeny. W celu rozwiania wątpliwości polecam zapoznanie się z bardzo rzetelnym artykułem na damianparol.com . Tak na marginesie – fitoestrogeny występują również w piwie… 

    W tym przepisie wykorzystałam nieaktywne płatki drożdżowe. Należy pamiętać, że płatki drożdżowe nieaktywne to nie są drożdże piekarnicze! Jest to produkt naturalny (moje są pozyskiwane z melasy), służący do wzmacniania smaku i zagęszczania potraw. Nieaktywne drożdże są często składnikiem ekologicznych kostek rosołowych. 

    Zupa z pieczonym tofu 

    1 łyżka oliwy

    1 cebula, pokrojona w drobną kostkę

    1 duża marchewka, pokrojona w kostkę

    1 duża czerwona papryka, pokrojona w kostkę

    5 średnich ziemniaków, obranych i pokrojonych w kostkę

    1 -1,5 litra bulionu warzywnego lub wody

    5 lub 6 łyżek passaty pomidorowej

    1 liść laurowy

    1 ziele angielskie

    1 łyżka suszonego oregano

    Pieczone tofu

    kostka naturalnego, twardego tofu (250/300g)

    łyżka oliwy do smażenia

    Składniki marynaty :

    1/4 szklanki nieaktywnych płatków drożdżowych 

    1 łyżeczka cebuli w proszku

    1 łyżeczka czosnku w proszku

    1 1/2  łyżeczki wędzonej papryki

    3 łyżki sosu sojowego lub tamari

    1 łyżka oliwy

    Piekarnik rozgrzewamy do 180°C, funkcja termoobieg.

    W niedużej misce lub głębokim talerzu mieszamy dokładnie wszystkie składniki marynaty. Otrzymujemy bardzo gęstą, aromatyczną pastę.

    Tofu odsączamy z nadmiaru płynu i rwiemy na małe kawałki lub rozgniatamy widelcem. 

    Przekładamy tofu do naczynia z marynatą i dokładnie mieszamy.

    Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, przekładamy do niej tofu z całą marynatą i podsmażamy na średnim ogniu przez około 10 minut, mieszając od czasu do czasu.

    Przesypujemy tofu na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika.

    Pieczemy do czasu, aż odparuje woda, a tofu się przyrumieni . W trakcie pieczenia mieszamy co kilka minut, uważamy żeby nie spalić. Ja piekę około 7 minut, ale to zależy od piekarnika. Tofu powinno być przyrumienione. 

    Wyjmujemy z piekarnika, odkładamy na bok i czekamy, aż ugotuje się zupa.

    W czasie kiedy piecze się tofu, gotujemy zupę.

    Na łyżce oliwy podsmażamy cebulę, do czasu aż zmięknie (około 7 minut, na bardzo małym ogniu). 

    Dodajemy pokrojoną marchewkę, paprykę, ziele angielskie i liść laurowy. Lekko solimy i podsmażamy przez 10 minut, często mieszając.

    Dodajemy ziemniaki, zalewamy warzywa bulionem, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy do czasu aż ziemniaki zmiękną (około 7-10 minut). 

    Dodajemy passatę, oregano i lekko solimy. Na tym etapie nie przyprawiamy zupy zbyt mocno! 

    Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy jakieś 3 minuty.

    Po wyłączeniu ognia, kiedy zupa przestanie wrzeć, dodajemy upieczone tofu.

    Po chwili sprawdzamy smak zupy i jeśli trzeba doprawiamy solą i pieprzem. Osoby lubiące pikantne potrawy, mogą dodać ostrą paprykę. 

    Zupa smakuje najlepiej na drugi dzień, kiedy postoi przez noc w lodówce.

    Smacznego!

  • Zupa warzywna z pastą miso

    Nie jest to przepis na tradycyjną japońską zupę miso na bazie bulionu dashi. To raczej pomysł na to, jak przerobić zwykłą jarzynową na rozgrzewającą zupę z azjatyckim akcentem. Ja mam zwyczaj przeglądania lodówki przed większymi zakupami i najczęściej znajduję tam jakieś resztki warzyw, które idealnie nadają się do ugotowania takiej zupy. Oczywiście, każdy może użyć takich warzyw jakie lubi. W sezonie polecam dodanie fasolki szparagowej.

    O smaku zupy decyduje głównie pasta miso, czyli pasta ze sfermentowanej soi. Ja używam genmai miso, pasty z soi i ryżu pełnoziarnistego. Aby pasta miso zachowała jak najwięcej swoich właściwości, nie należy jej dodawać do wrzątku, lepiej poczekać aż zupa przestanie się gotować.

    Jeśli chcemy ugotować zupę ekspresowo, to możemy użyć ulubionej mrożonki, np. warzyw azjatyckich (bez przypraw). 

    Ja najczęściej podaję tę zupę z japońskim  makaronem gryczanym soba lub makaronem ryżowym.

    Zupa warzywna z pastą miso

    1 – 1,5 l bulionu warzywnego lub wody

    1 średnia marchewka, obrana i pokrojona w słupki

    8 pieczarek, pokrojonych w plasterki 

    1/2 małej kapusty pekińskiej, poszatkowanej

    2 garście cząstek brokuła lub kalafiora

    1 ząbek czosnku, obrany i przeciśnięty przez praskę

    2 cm korzeń imbiru , obrany i starty

    sos sojowy lub tamari

    pasta miso

    olej sezamowy, opcjonalnie

    do podania: pokrojony w paski por, sezam, chilli, szczypior, glony…

    Bulion lub wodę doprowadzamy do wrzenia, dodajemy marchewkę i pieczarki i gotujemy na małym ogniu przez 5 minut.

    Dodajemy kapustę pekińską i brokuł lub kalafior i gotujemy kolejne 4 minuty.

    Dodajemy imbir i czosnek, zagotowujemy i wyłączamy. 

    Do osobnej miseczki wkładamy pastę miso, proponuję zacząć od 1 lub 2 łyżek, dodajemy kilka łyżek bulionu z zupy i dokładnie mieszamy. Wlewamy całość do zupy. W razie konieczności dodajemy więcej pasty miso i doprawiamy zupę sosem sojowym. Możemy też dodać  trochę oleju sezamowego. Jeśli ktoś lubi pikantne potrawy, to można dodać płatki chilli.

    Zupę podajemy z makaronem soba lub ryżowym i ulubionymi dodatkami.

    Smacznego !